sobota, 18 kwietnia 2015

2 część opowiadania!!!!!!!

    Zapłakana Marta wyszła z kawiarni.    Postanowiła zatrzymać się na chwilę w Wierzbowej Zatoczce. Przy pomocy przechodniów dotarła do najbliższego hotelu. Pokój numer 2.
-Moja liczba szczęścia! - pomyślała
Tym razem musi być już coraz lepiej. Mam nadzieję że uda mi się porozmawiać z siostrą. Muszę. Nie mogę tego tak zostawić.  Ta pieguska mówiła coś że Lilianna leży w szpitalu. Z tego co wiem w Wierzbowej Zatoczce są 2 szpitale. Kurczę.... zrobię to co powinna zrobić każda dobra siostra. No fakt ale ja nią nie jestem....

Marta postanowiła przewietrzyć się i odwiedzić pobliski park. Wszyscy tu są szczęśliwi.... tylko nie ja. Z tego wszystkiego zrobiła się głodna jak wilk! Na szczęście park był wyposażony w  stoisko z hotdogami.
- Co podać?
- Hotdoga z kechupem i prażoną cebulą.
- Mamy nadzieję że polepszy pani humor.
- Chyba nic już mi humoru nie polepszy......
- Jest pani nowa? Nigdy nie widziałem pani w tym parku.
- Tak , przyjechałam odwiedzić moją siostrę ale... marnie to widzę.... Lilianna nigdy mi tego nie wybaczy.
- Znam ten ból... też kiedyś miałem taką sytuację. Przepraszam ale mój dzień w pracy powoli się kończy, smacznego i miłego wieczoru.
- Nawzajem!! - powiedziała  Marta
Po tym dniu wróciła do domu. Nie mogła przestać myśleć o chłopaku z którym dziś rozmawiała.
I nagle przypomniało jej się o Liliannie. Marta nie spała całą noc, czuła że niedługo zobaczy się z Lilianną. Z samego rana znów wyszła do parku. Nikogo tam nie było. Marta była tak zamyślona że nie widziała jadącego przed nią samochodu. Wydawało się że już miała się znaleźć pod kołami kiedy nagle..... ktoś złapał ją za rękę i odepchnął od drogi. To on! Krzyknęła w myślach.

- Mów mi Kay . - powiedział
- Marta .... Jestem Marta - wydukała
- Nie wiedziałam że jeszcze cię spotkam.
- To by było nie możliwe żebyśmy się nie spotkali... pracuję tu codziennie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz